Transplantacja daje życie... artykuł ukazał się dnia 12 października 2005 roku w tygodniku "Podkarpacie"

Z dr med. Ewą Śmirską,dr hab. n. med. Andrzejem Chmurą i dr hab. n. med. Zbigniewem Gałązką rozmawiała redaktor Marzena Miśkiewicz

Na walne zebranie Polskiego Stowarzyszenia Sportu po Transplantacji, 1 października 2005 roku, w Iwoniczu Zdroju przyjechali lekarze, którzy przeprowadzają operacje przeszczepiania narządów. Docent Zbigniew Gałązka pracuje w Klinice Chirurgii Ogólnej, Naczyniowej i Transplantacyjnej AM w Warszawie, wykonuje przeszczepy nerek i trzustki. Dr med. Ewa Śmirska jest nefrologiem, lecząc dzieci przed i po przeszczepach nerki w Centrum Zdrowia Dziecka, w Warszawie. Docent Andrzej Chmura pracuje w Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej AM w Warszawie, przeprowadza operacje przeszczepów nerki, nerki i trzustki oraz wątroby. Lekarze chcą propagować akcję przeszczepiania narządów na Podkarpaciu, ponieważ jest to region, w którym nie oddaje się narządów.

W województwie podkarpackim od kilku lat odnotowuje się brak dawców narządów. Z czego to wynika? W jaki sposób można to próbować zmienić?

E.Ś: Przede wszystkim powinna być większa świadomość lekarzy, osób opiekujących się potencjalnym dawcą. Bardzo ważne są rozmowy lekarzy z rodzicami dializowanych dzieci, zachęcanie, proponowanie im dawstwa rodzinnego. Trzeba pokazać społeczeństwu, że i dzieci i dorośli po przeszczepie, mogą prowadzić zupełnie normalne życie.

Z.G: Wydaję mi się, że bardzo słabo prowadzona jest na Podkarpaciu akcja edukacyjna. W związku z tym planujemy tutaj przyjechać z propozycją spotkania się z gronem lekarzy, głównie anestezjologów, aby objaśnić na czym polega pobieranie narządów. Wydaje mi się, że do tej pory były pewne niedociągnięcia, które w sposób trudny do wytłumaczenia spowodowały to, że w województwie podkarpackim nie wykonano dotychczas pobrania narządów. Mimo to, że wielokrotnie chorzy z tego województwa korzystali z przeszczepów nerek, bądź serca w Polsce. Zmienić tę sytuację może organizowanie takich akcji jak "Życie z Życia". To bardzo szlachetna akcja. Dzięki ludziom dobrej woli, a przede wszystkim pani Krystynie Murdzek będzie zorganizowana już po raz trzeci. Mam nadzieję, że ziści się to, o czym wszyscy marzymy, że w województwie podkarpackim otworzy się możliwość pobierania narządów, bo do tej pory jest to jedyny region w Polsce, gdzie nie ma dawców.

Od jak dawna w Polsce przeprowadza się operację przeszczepu trzustki?

Z.G.: Pierwszą udaną transplantację trzustki i nerki wykonano w Klinice Chirurgii Ogólnej, Naczyniowej i Transplantacyjnej AM w Warszawie, w której pracuję, w 1988 roku i przeprowadził ją prof. Jacek Szmidt. Od tego czasu wykonano w naszym Kraju około 100 przeszczepień tego narządu, a klinika w której pracuję ma w tej chwili największą liczbę przeszczepów trzustki. Trzustkę przeszczepia się prawie zawsze wraz z nerką, ponieważ dotyczy to chorych, którzy cierpią na schyłkową niewydolność nerek i cukrzycę od wielu lat.

Jakie narządy można przeszczepiać łącznie i dlaczego to się robi?

Z.G.: Łącznie można przeszczepiać serce wraz z płucami, wątrobę z nerką i trzustkę z nerką. To najczęstsze połączenia, które wykonuje się na świecie. Wiąże się to z tym, że leczy się jednocześnie dwie choroby albo cukrzycę i niewydolność nerek albo niewydolność wątroby i niewydolność nerek. Wykonuje się także jednoczasowe przeszczepienia wątroby i jelita, a w szczególnych przypadkach można przeszczepić wątrobę, trzustkę, jelito i żołądek jednocześnie.

Czy dużo osób oczekuje na przeszczep nerki, trzustki czy też wątroby?

Z.G.: Zwiększa się liczba osób oczekujących na przeszczepy, dlatego, że również wzrasta zachorowalność na cukrzycę, która doprowadza do niewydolności nerek i konieczności dializ.

A.Ch.: Bardzo dużo osób czeka na przeszczep wątroby, a wielu jest także chorych, którzy umierają nie będąc zgłoszonymi do przeszczepienia. Wynika to stąd, że jest jeszcze zbyt mała świadomość internistów w Polsce, że istnieją ośrodki przeszczepiania wątroby. Ponadto część osób nie jest w ogóle zgłaszana, mimo, że ma pełne wskazania do umieszczenia na aktywnej liście oczekujących na przeszczep. Część chorych umiera, oczekując na przeszczep, ponieważ nie ma wystarczającej liczby narządów do przeszczepienia. Niestety sytuacja z wątrobą nie jest tak komfortowa jak z nerką. Osoba z niewydolnością nerek jest dializowana i może żyć względnie normalnie do momentu przeszczepienia, a nawet i bez transplantacji kilkanaście, nawet kilkadziesiąt lat, podczas gdy chory czekający na przeszczep wątroby albo dostaje wątrobę i ma szansę przeżycia, albo umiera, gdy nie znajdzie się na czas odpowiedni narząd.

Jak długo dzieci czekają na przeszczep nerki?

E.Ś: Od dwóch trzech lat skrócił się czas oczekiwania, bo zwiększyła się zdecydowanie ilość przeszczepianych nerek u dzieci w Polsce. Wcześniej dziecko musiało czekać na przeszczep nawet dwa lata. Związane jest to z przyjętym priorytetem dla dzieci, które zawsze otrzymują narząd, gdy tylko mają odpowiednią zgodność tkankową przed dorosłymi. Dotyczy to zawsze dawców poniżej 15 roku życia, a także wszystkich nerek pobranych od dorosłych. Drugim czynnikiem, wpływającym na znacznie większą liczbę przeszczepie nerek u dzieci jest znaczne zwiększenie dawstwa rodzinnego, bo rodzice bardzo chętnie oddają dzieciom nerki. Kiedyś na przeszczep nerki oczekiwało około 300 dzieci, a teraz ta liczba wynosi znacznie poniżej 200 i stale maleje.

Czy najlepszy jest przeszczep rodzinny, czy też od zmarłego dawcy?

E.Ś.:  Wiadomo, że przeszczep od osoby żywej i zdrowej jest lepszy niż od zmarłej. Rodzic może zaoferować nerkę dziecku, zanim dojdzie do konieczności dializ (tzw preemptive transplant), co prawie nigdy nie jest możliwe w przypadku nerek uzyskanych ze zwłok, bo wtedy pierwszeństwo mają dzieci, które dłużej czekają. To dużo prostsza droga. Wiadomo, że rodzic dla dziecka zrobi wszystko.

Czy przeszczep zawsze się przyjmuje?

E.Ś.:Nie ma 100% pewności, że przeszczep się przyjmie. Szczególnie u dzieci, u których częściej dochodzi do nawrotu choroby podstawowej, która może zniszczyć także nerkę przeszczepioną. U dzieci zdarza się to znacznie częściej niż u dorosłych.

Od kiedy w Polsce przeprowadza się operację przeszczepu wątroby?

A.Ch.: Od 1990 roku przeszczepia się w Polsce wątrobę. Początki były trudne i tak naprawdę dopiero od połowy lat 90 zaczął się w Polsce program przeszczepiania wątroby u dorosłych. W tej chwili w Polsce wykonuje się około 200 przeszczepów rocznie, łącznie z przeszczepieniami wątrób dzieci, a potrzeby szacuje się w granicach 800 rocznie.

Jak długo pacjent może żyć po przeszczepieniu wątroby?

A.Ch.: W sprzyjających okolicznościach może być to 10, 15, 20 lat i więcej, a więc się bardzo opłaca, tym bardziej, że dla chorych jest to jedyna szansa przeżycia. W przypadku, gdy dochodzi do niewydolności narządu przeszczepionego, można choremu zaoferować retransplantację i takie operacje wykonuje się w Polsce z powodzeniem.

Jak propagować akcję oddawania narządów na Podkarpaciu?

A.Ch.: Każdy sposób jest dobry. Próbowaliśmy rozpropagowywać tę ideę, organizując w tym roku, w lutym, Światowe Igrzyska Zimowe Dzieci po Przeszczepieniu, w Zakopanem. Szkoda, że akcja nie zdobyła takiego rozgłosu, jakiego byśmy się spodziewali, ponieważ nie została wystarczająco nagłośniona przez media, zwłaszcza te o zasięgu ogólnopolskim. Dlatego należy robić wszystko, aby tę akcję ciągle propagować. Tym bardziej, że w Polsce liczba potencjalnych dawców jest znacznie większa niż potrzeby, tylko nie są rozpoznawani jako dawcy, dlatego tracimy ich bezpowrotnie. Gdyby więc, wykorzystać wszystkich potencjalnych dawców, to na pewno nie byłoby problemu z uzyskaniem liczby, zaspakającej rzeczywiste potrzeby w zakresie przeszczepiania. Trzeba to uświadomić i lekarzom i społeczeństwu.

Z.G.: Propagowanie będzie polegało na organizowaniu szeregu spotkań merytorycznych z zespołem anestezjologów, jak i lekarzy, zajmujących się bezpośrednio przeszczepianiem, z udziałem chorych po transplantacji z województwa podkarpackiego. To będzie akcja skierowana głównie do lekarzy. Dzisiejsza, tak bardzo skrzecząca rzeczywistość, pokazuje, że społeczeństwo,  nie związane na co dzień z problemami medycyny transplantacyjnej łatwiej nieraz akceptuje dawstwo narządów, niż środowisko medyczne. Mimo wszelkich kłopotów, liczba przeszczepów wzrasta co roku o 10%. Dlatego trzeba propagować ideę transplantacji, na terenach Polski, gdzie nadal dawstwo jest znikome lub niewystarczające, pamiętając, że ta metoda leczenia jest w stanie uratować życie wielu chorym.